Władcze popisy

Zastanawiam się ostatnio poważnie nad wyborami parlamentarnymi, do których stosunkowo niedługo dojdzie. Chcąc sprowadzać Polskę na „właściwe tory” kandydaci i ich zgrupowania/partie coraz bardziej przekrzykują się w swoich jakże świetnych założeniach. Wszystko przeciw koncertowi Conchity Wurst krzyczy Jaruś. Brak wynagrodzeń dla dziennikarzy opłacalnych przez zachodnie spółki wydawnicze - nawołuje Kukiz. 
Dochodzę do smutnego wniosku, że dzieje się źle, a dziać się będzie jeszcze gorzej. W trakcie wyborów prezydenckich Paweł Kukiz skradł moje serce. Dobry program, ciekawe spotkania z wyborcami to coś, co przeciągnęło linkę na jego korzyść. Niestety jak to zwykle bywa: im dalej tym gorzej.
Poziom debilizmu medialnego wzrasta, ogłupianie społeczeństwa PIK PIK wskaźnik w górę. Wciąż i wciąż chcą zrobić z nas matołów. Młodzi jesteśmy, prawda. Zaczynamy dorosłe życie, prawda. Jesteśmy świeżo upieczonymi magistrami, ojcami, matkami, coraz więcej rozumiejącymi obywatelami. Czemu państwo igra z nami jak z ogniem? Czemu chce nas wypędzić z naszej rodzimej ziemi? Odpowiedź jest jedna: S T R A C H.
Władza, która popisuje się coraz to nowymi pomysłami mającymi nam ułatwić życia (a w zasadzie to im, a nam wbija ciągle ciernie w rzyć), stara się pozbyć potencjalnych oportunistów. Stara się pozbyć ludzi, którzy mogą jej zaszkodzić. Chce pozbyć się młodych, którzy mogą zrobić jej ukraiński majdan na Krakowskim. 
Władczy popis, który teraz oglądamy to raptem bajka mydląca oczy. To ścierwo, które trzeba wycierać o kant dupy i brać na nie poprawę.